czwartek, 23 kwietnia 2020

"Szepty przeszłości" - Milena Breś

"Kiedy nastoletnia Miriam po raz kolejny wszczyna awanturę w klubie, matka decyduje się na umieszczenie jej w szpitalu psychiatrycznym. Z koszmaru, jaki rozgrywa się za murami placówki, uwalnia dziewczynę dziadek, który zabiera wnuczkę do siebie. Starszy pan stawia jeden warunek – Miriam musi zacząć chodzić do szkoły. Dla nastolatki, która do tej pory uczyła się w domu, nie będzie to proste, ale tym razem nie ma wyboru. W przystosowaniu się do nowej rzeczywistości ma jej pomóc Piotrek, najprzystojniejszy chłopak w liceum. Czy mu się uda? Zadania z pewnością nie ułatwi fakt, że Miriam ma już przyjaciela, który... jest niewidzialny. A to tylko początek tajemnic, jakie skrywa w sobie nieszczęśliwa nastolatka..."

Miriam jest nastolatką, która posiada niewidzialnego przyjaciela, Maćka. Wszyscy uważają ją za wariatkę, na skutek czego ląduje w szpitalu psychiatrycznym. Z opresji ratuje ją dziadek, który o jej sytuacji dowiaduje się przez przypadek. Zdenerwowany postępowaniem jej matki, zabiera nastolatkę do swojego domu na wsi, gdzie próbuje przywrócić jej życie do normalności. Czy zmiana otoczenia i stylu życia pozwoli Miriam pozbyć się problemów?

"Szepty przeszłości" to poruszająca opowieść autorstwa Mileny Breś. Autorka w interesujący sposób pokazuje, jak łatwo można zostać osądzonym w społeczeństwie. Na przykładzie głównej bohaterki, która rozmawia z niewidzialnym przyjacielem, przedstawia reakcje środowiska na nieco inne zachowania. Równorzędnym tematem jest miłość, przyjaźń i ich rola w naszym życiu. To właśnie dzięki tym wartościom, życie Miriam ulega zmianie.
Fabuła całej historii jest wciągająca i nieprzewidywalna. Czytelnik podczas seansu poznaje przeszłość bohaterki, a także towarzyszy jej w życiu codziennym. Niejednokrotnie zdarza się, że jest świadkiem jej irracjonalnej rozmowy z Maćkiem. Cała 'podróż' upływa mu w przyjemnej, nieco emocjonującej atmosferze.
Moja ocena dla tej książki to 7/10. Początkowo historia była dla mnie ciekawa, ale mało wciągająca i chaotyczna. Akcja rozkręciła się dopiero po dotarciu dziewczyny do domu dziadków. Pojawiają się wówczas tajemnice, które tylko wzmagają ciekawość czytelnika. Czekałam na opowieść z życia (prawie) zwykłej nastolatki i taką otrzymałam. Myślę, że jest to bardzo udany debiut literacki.
#Carolina

7 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaciekawił opis książki, ale skoro początek jest chaotyczny i potem przez dłuższy czas raczej mało się dzieje, to ja raczej nie sięgnę po tę pozycję. Mnie musi coś od razu zaciekawić,żebym to czytała, a ta pozycja niestety raczej mnie rozczaruje.

    Pozdrawiam,
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ten opis naprawdę jest intrygujący! Gdyby nie fakt, że mam masakrycznie długą listę moich planów czytelniczych z pewnością bym po nią sięgnęła

    vebth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie wiem, czy mam ochotę na powolną lekturę pełną chaotyczności. Chyba pas.
    Pomistrzowsku

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy opis, jednak mam już tak długą listę książek do przeczytania, że brakuje mi czasu:D
    https://artidotum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo interesująca wydaję się ta książka, taka prawdziwa.
    Pozdrawiam :)
    https://girlsinmadworld.blogspot.com/2020/04/earth-day.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy pomysł na książkę! Nie wiem czy bardzo życiowy (kiedy zderzamy się z rzeczywistością, to okazuje się, że psychiatria dziecięca w Polsce jest skrajnie zaniedbana, a trafienie do ośrodka zamkniętego wcale nie takie łatwe...), ale wydaje się poruszać ciekawą gamę tematów. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i obserwacja przywołuje na mojej twarzy uśmiech :)