piątek, 13 września 2019

"Kryształowe serca" - A.Docher

"Fabiana jest studentką, zarabia jako fotomodelka. Gdy dostaje intratną propozycję kilkutygodniowej sesji zdjęciowej na Ukrainie, odrzuca ją bez namysłu, gdyż nie chce sama wyjeżdżać z kraju. Nie przypuszcza jednak, że jej życie już nie zależy od niej.
Zostaje uprowadzona i uwięziona w luksusowej posiadłości na Lazurowym Wybrzeżu. Porywacz okazuje się kazachskim miliarderem, jednookim gangsterem. Dba, by dziewczynie niczego nie brakowało – niczego oprócz wolności i wiedzy dotyczącej powodów porwania i dalszych losów.
Jednak ona jest uparta i nie zamierza się poddać. Powoli, stopniowo, skrawek po skrawku, zdobywa informacje, ale nie spodziewa się, że prawda okaże się tak groźna, nierzeczywista i wstrząsająca." ~lubimyczytac.pl

Główna bohaterka, Fabiana, sprawia wrażenie nieco rozkapryszonej, niezdecydowanej dziewczyny. Mimo iż została porwana, jej postawa zupełnie temu przeczy. Niby pojawiają się wzmianki o zapuchniętych oczach, czy strachu, lecz odebrałam je jako puste słowa. W końcu, która kobieta po porwaniu nie krzyczy, nie próbuje się uwolnić, tylko jedzie z porywaczami? Która kobieta próbuje nawiązać kontakt z mężczyzną, który ją zgwałcił?

Augusta Docher to autorka, po którą sięgnąć planowałam od dawna. Zachęcona dobrymi opiniami książki "Kryształowe serca", postanowiłam przeczytać jej wznowienie.
Pełna optymizmu usiadłam wygodnie i zaczęłam czytać... Szybko jednak odłożyłam historię i próbowałam do niej wrócić w kolejnych dniach. Niestety, nie potrafię się do niej przekonać. Mimo licznych prób utknęłam w 1/3 książki. Styl pisania autorki jest nużący, usypiający. Akcja rozwija się powoli, nie wzbudzając przy tym żadnych emocji. Postępowanie głównej bohaterki jest bezsensowne. Przykładem tutaj może być samo przeciwstawianie się porywaczowi. Skoro się tak boi, to dlaczego odmawia udziału w kolacji z nim, mimo próśb pokojówki? Patrząc logicznie, powinna być posłuszna w obawie o swoje życie.
Z drugiej strony Karim... "Gangster" na całego. Swojej ofierze daje prawie pełną swobodę życia. Spełnia jej prośby, zachcianki, cokolwiek sobie zażyczy. Trochę za kolorowo, prawda?

Sam pomysł na książkę brzmiał bardzo ciekawie i oryginalnie, lecz niestety poległ na realizacji. Historia jest tak surrealistyczna, że aż ciężko się w niej połapać. Jeśli zastanawiacie się, czy po nią sięgnąć, przemyślcie dwa razy. Mimo iż "Kryształowe serca" mają dużo fanów, niektórzy mogą być tak, jak ja, bardzo zawiedzeni. Osobiście twierdzę, że szkoda czasu na tę pozycję.
#Carolina

2 komentarze:

  1. Rzeczywiście fabuła dobra, szkoda, że tak słabo zrealizowane :)

    https://live-telepathically.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze szkoda że taka poskakana fabuła, kiedyś miałam podobna książkę, jakby dwa w jednym bo można było czytać wypisane wcześniej strony i układała się zupełnie inna treść.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i obserwacja przywołuje na mojej twarzy uśmiech :)