piątek, 9 kwietnia 2021

"Karuzela" - Justyna Balcewicz

"Dla Kasi to fatalny dzień: najpierw traci pracę, potem chłopaka. Zostaje jej kanapa u przyjaciółki, jak za czasów studenckich. Ale dosyć tego! Kasia decyduje, że już pora na kasę, karierę i przyszłościowego faceta. Świat wielkich szans oślepia, tylko czy to błysk szlachetnego kruszcu czy taniej błyskotki?
Tadzio już w dzieciństwie dostrzega możliwości, jakie dają pieniądze. Dlatego wyznacza sobie jasny cel: bogactwo. Gdy zakochuje się w niedostępnej Ninie, obiecuje jej, że zostanie milionerem. Czy okazjonalny interes da mu taką możliwość?"

Życie to historia, w której nigdy nie wiemy co nas spotka. Jest jak karuzela - pełna zawirowań, niespodziewanych przeżyć. Justyna Balcewicz porusza powyższy problem w książce pt. "Karuzela". Na przykładzie dwóch głównych bohaterów, Kasi i Tadzia, próbuje ukazać przewrotność losu. Pierwsza historia opowiada o młodej kobiecie, która po raz kolejny straciła pracę. Po kłótni z ukochanym dochodzi do wniosku, że pragnie innego życia. Wyprowadza się, chcąc rozpocząć nowy rozdział. Czy jej się to uda? Drugi temat porusza Tadzio. Jego opowieść rozpoczyna się od dzieciństwa. Bohater, wspomina młode lata, opowiadając o dobrych i złych chwilach. Powoli brnie przez życie, dążąc do realizacji planu.

"Karuzela" Justyny Balcewicz to historia, którą ciężko opisać słowami. Autorka porusza w niej poważne tematy, które zwracają uwagę czytelnika. Skłaniają do przemyśleń, niosą ze sobą morał. Mimo to lektura jest dość ciężka w odbiorze. Czytając ją, są momenty, gdy jesteśmy zaintrygowani fabułą, natomiast za chwilkę niemiłosiernie nas nudzi. Akcja postępuje bardzo powoli, niepotrzebnie poruszane są niektóre treści. Bohaterowie zostali dobrze stworzeni, są postaciami barwnymi. Niestety, przedstawienie ich losów w fabule zawiodło. 

Osobiście, oceniam ją na 3/10. Rzadko kiedy zdarza mi się nie dokończyć książki, tak jak było w tym przypadku. Przeczytałam połowę (nie ukrywam, z lekkim trudem), po czym odłożyłam na półkę i nie mam ani ochoty, ani siły do niej wrócić. Zawiodłam się, zwłaszcza że poprzednie dzieła autorki zbierały dobre opinie. Ta historia miała szanse na pozytywny odbiór, gdyby opisy fabuły zostały lepiej dopracowane. Tutaj czułam się jak na rollercoasterze - raz czytało się wyśmienicie, innym razem miało się dość. 

#Carolina

5 komentarzy:

  1. Spodobała mi się Twoja recenzja Karolino. Książka na czasie. Zmarł Książę Filip - miał 99 lat. Zapraszam na Wielkie Oczekiwanie i Imperium Lektur 2. A tę książkę będę mieć w planach :) Zaczytanego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że książka nie spełniła Twoich oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię jak książka skłania do myślenia, jednak tą raczej odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem, czy chcę czytać "Karuzelę"...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszyscy gonimy za szczęściem. Książka zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i obserwacja przywołuje na mojej twarzy uśmiech :)