piątek, 6 lutego 2026

"Christmas Crime, czyli zagadkowe święta w Londynie" - Magdalena Wirska

"Śnieg może ukryć ślady. Ale nie prawdę.

Londyn, 17 grudnia – dokładnie tydzień do świąt Bożego Narodzenia. Aleksy wybiera się na spotkanie z Emmą, którą poznał przez aplikację randkową. Gdy jednak dociera do Parku Króla Jerzego, zdaje sobie sprawę, że jego plany legły w gruzach. Dziewczyna już na niego czeka, ale… martwa.

Dla londyńskiej policji Aleksy natychmiast staje się głównym podejrzanym i trafia do aresztu. Zdesperowany mężczyzna prosi o pomoc swojego brata Roberta, prywatnego detektywa. Na własną rękę wszczynają śledztwo, w które angażuje się również dawny znajomy Roberta – mrukliwy malkontent Ed. Sprawa okazuje się jednak dużo bardziej skomplikowana niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Wraz z szalejącą zamiecią w mieście pojawiają się kolejne ofiary – czas ucieka, śniegu przybywa, a święta zmieniają się w pogoń za mordercą. Czy uda się go schwytać, nim rozbłyśnie pierwsza gwiazdka?"

Widząc niepokojącą sytuację, nie raz zastanawiamy się co zrobić. Czy interweniować, czy jednak przejść obok. Gdy jednak sprawa jest na tyle poważna, że wymaga interwencji służb, bez wahania wykonujemy do nich telefon. Tak też wydarzyło się w przypadku Aleksa, głównego bohatera powieści "Christmas Crime, czyli zagadkowe święta w Londynie". Bohater, odkrywając miejsce zbrodni i wzywając służby, jednocześnie stał się podejrzanym. Niedługo myśląc, o pomoc w wyjaśnieniu sprawy poprosił swojego brata Roberta, z którym to w dalszej części historii będzie pracował nad rozwiązaniem zagadki i oczyszczeniem się z zarzutów. 

"Christmas Crime, czyli zagadkowe święta w Londynie" to niestandardowa powieść osadzona w zimowej scenerii. Otoczona grudniową aurą i przygotowaniami do świąt, mogłaby się wydawać ciekawym tłem na romans. Nic bardziej mylnego. Jak już sam tytuł wskazuje, mamy tu do czynienia z kryminałem i serią morderstw. Są one podobne do siebie, natomiast ofiary nie miały ze sobą zbyt wiele wspólnego. Grupa rodzinnych detektywów jednak się tym nie zraża i powoli odkrywa kolejne fakty. Czy uda im się rozwiązać zagadkę i oczyścić Aleksa z zarzutów? Przekonajcie się sami.

Magdalena Wirska stworzyła nietuzinkową historię na ten świąteczno-noworoczny czas. W swoim debiucie akcję umieszcza za granicą, natomiast dość mocno nawiązuje do Polski. Pojawia się kilka Polaków, akcentów świątecznych oraz nawiązania do jednego z polskich miast. Jest to ciekawy zabieg, lecz niestety mam wrażenie, że nieco odbiera klimat samego Londynu. Fabuła sama w sobie jest interesująca, ale nie wciągająca. Przyznam szczerze, choć samo śledztwo mnie interesowało i chciałam dowiedzieć się rozwiązania, tak czytanie jej, zajęło mi ogrom czasu. Odkładałam ją i brałam z powrotem, by po kilku stronach bez problemu zająć się czymś innym. Zabrakło mi "tego czegoś", co wciągnie mnie w lekturę bez dna. Wątków pobocznych pojawiło się dużo, zdarzyły się mylące tropy, nieco zamieszania... Ogólnie mówiąc, historia do przeczytania, do odłożenia i do zapomnienia. Nie jest zła, ale nie jest też dobra. Jeśli miałabym ją ocenić w skali 1-10, to myślę, że zasługuje na ocenę 5.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz i obserwacja przywołuje na mojej twarzy uśmiech :)