piątek, 14 grudnia 2018

"Drogi Martinie" - Nic Stone

Debiut literacki niejednokrotnie bywa dla autorów ogromnym wyzwaniem. Dziś przybliżę Wam pierwszą powieść autorstwa Nic Stone, pt. "Drogi Martinie". Czy jest tak wspaniała, jak piszą inni blogerzy?
Czy skradła moje serce?

Zacznijmy może od samego tytułu. Kim jest tytułowy Martin?
Martin Luther King to lider ruchu praw obywatelskich, działacz na rzecz równouprawnienia Afroamerykanów i zniesienia dyskryminacji rasowej. 

Na początku powieści poznajemy Justyce, głównego bohatera. Pewnej upojnej nocy chłopak próbuje zapanować nad swoją ex. Dziewczyna jest kompletnie pijana, chce prowadzić samochód w stanie nietrzeźwości. Jus, jako dobry chłopak próbuje odebrać jej kluczyki, chce bezpiecznie odwieźć ją do domu. Niestety świadkiem tej sytuacji jest policjant Castillo, który wysuwa zbyt pochopne wnioski. Oskarża nastolatka o napaść na kobietę. Nic nie pomagają jego tłumaczenia...

Książka "Drogi Martinie" jest przepełniona różnymi przykładami dyskryminacji. Autorka bezustannie pokazuje, jak niewiele trzeba, aby zostać skreślonym już na starcie. Wystarczy jeden czynnik, niezależny od nas - kolor skóry. 
Temat rasizmu i odrzucenia przez społeczeństwo początkowo wydawał się bardzo ciekawym zabiegiem. Niestety, z każdą kolejną stroną, książka coraz bardziej mnie odpychała. Liczyłam na świetną lekturę, lecz otrzymałam coś bardzo słabego. Mimo ciekawych zabiegów (pisanie przez głównego bohatera listów do Martina Luthera, stosowanie licznych dialogów), powieści nie dało się uratować. Nic Stone pragnęła osiągnąć wiele, za wiele... 

Bohaterowie dzielą się na dwie grupy, ze względu na wyznawane wartości. Ogromną wadą postaci jest to, że zostały stworzone "na odczep się". Okej, rozumiem - jedni prześladują, inni tolerują. Lecz tak naprawdę kim są, jacy są? Nie mamy żadnej informacji o bohaterach, jedynie ogólny opis ich działań - płytki, jak cała książka. 

Rzecz najważniejsza i na szczęście już ostatnia. Język i styl. Powieść jest lekka, momentami przyjemna. Niestety zdarzają się momenty, gdy narracja gubi nas w treści. Przeplatanie rozdziałami teraźniejszości oraz przeszłości potrafi być niezwykle męczące. Minusem jest także tworzenie a'la dialogu w listach. "Ja:... ; SJ:..". Autorko, błagam! Ten sposób relacjonowania jest nie tylko beznadziejny, lecz także strasznie odpychający. Nudzi, nie wnosi nic do naszego życia.

Kończąc, dodam jedynie, że nie udało mi się przebrnąć przez całą powieść. Przeczytałam ok. 2/3 książki i uznałam, że to nie ma sensu. Dosłownie. Moim zdaniem czytanie jej jest tylko stratą czasu. Choć jak wiadomo, każdy ma inny gust :)
Autor: Nic Stone
Wydawnictwo: NieZwykłe
Liczba stron: 202
Cena: ok. 20 zł
Ocena: 2/10

2 komentarze:

  1. Masz rację, każdy ma inny styl, ale ja też jakoś tak nie jestem tą książką zainteresowana.

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wszystkie biografie uwielbiam, więc się skuszę

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz i obserwacja przywołuje na mojej twarzy uśmiech :)